Mamy głos! – kobiety w polskiej kinematografii

women

Źródło: http://www.polskieradio.pl/10/3943/Artykul/1717786,Kobiety-w-polskim-kinie-Czy-sa-dyskryminowane

Sytuacja kobiet w Polsce od kilku miesięcy budzi gorącą dyskusję. O ile Czarne Protesty w wielu miastach wyrażają niezgodę zwykłych obywatelek na brak poszanowania ich praw, o tyle brakuje wyraźnego głosu kobiet w polskim kinie. Sytuacja ta jest niezmienna od lat, co moim zdaniem przyczynia się do niezauważania opinii kobiet na wielu polach. Być może znajdą się pośród Was tacy, którzy powiedzą, że w sztuce liczy się wartość artystyczna dzieła, a nie płeć, ale spróbujcie przypomnieć sobie 5 nazwisk polskich współczesnych reżyserek? Prawda, że trudno? Na pewno 5 męskich nazwisk przychodzi Wam do głowy od razu, ale z kobietami w sztuce zawsze jest trudniej.

Choć sama nie jestem zwolenniczką parytetów, które na siłę starają się dopuścić kobiety do zdania, postanowiłam przyjrzeć się faktom. Za główne źródło informacji posłużył mi „Pilotażowy raport o pozycji kobiet w polskiej kinematografii. Fakty i liczby” przygotowany na zlecenie Krytyki Politycznej przez dr hab. Monikę Talarczyk-Gubałę. Raport opiera się na danych z lat 2006-2015 czyli od powstania Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i kadencji ówczesnej dyrektor Agnieszki Odorowicz, która w znacznym stopniu przyczyniła się do promocji polskiego kina, w tym kobiecych produkcji. Lecz nowa dyrektor Magdalena Sroka na początku swojej pracy zapowiedziała, że „będzie ślepa na płeć”, zachowując neutralność w kwestii nierówności w polskiej kinematografii. Na szczęście same kobiety wzięły sprawę w swoje ręce i w 2014 roku absolwentki Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach utworzyły Stowarzyszenie Kobiet Filmowców, które ma chronić ich interesy. Do ich głównych postulatów należy dążenie do integracji kobiet filmowców różnych zawodów, ustanowienie minimalnych świadczeń społecznych (zwłaszcza w okresie ciąży i urlopu macierzyńskiego) oraz wyrównanie płac. Czy ten głos ma szansę przebić się do świadomości starszego pokolenia?

Prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Jacek Bromski wielokrotnie wypowiadał się w obronie zachowania „rozsądku” przy rozdawaniu parytetów. A najlepiej jego zdaniem, gdyby nie rozdawać ich wcale. I to właśnie ta zasada wciąż obowiązuje przy rozdziale funduszy PISF-u i innych decyzjach produkcyjnych. Nic w tym dziwnego, skoro zazwyczaj procentowy udział kobiet w zawodach filmowych jest znacznie mniejszy niż mężczyzn. W Stowarzyszeniu Filmowców Polskich udział kobiet to: 27% reżyserki, 29% scenarzystki, 8% operatorki, 72% montażystki, 41% producentki – ogółem 33%. Zaś w przypadku Związku Zawodowego Reżyserów Polskich widać już „dobrą zmianę”, bo w zarządzie przodują kobiety – przewodnicząca Joanna Kos-Krauze, honorowa przewodnicząca Agnieszka Holland i dyrektor związku Magdalena Lankosz. Jednak na zmiany systemowe zapewne długo przyjdzie nam czekać.

Iskierkę nadziei do tego tematu wprowadziła ubiegłoroczna debata przy okazji festiwalu filmowego w Gdyni. Temat „Kobiety w kinie – jak przebić się w męskim świecie” był o tyle trafiony, że w tej edycji zabrakło w konkursie głównym filmów tworzonych przez reżyserki. Niemniej role żeńskie jakie można było zobaczyć w „Ostatniej rodzinie”, „Zjednoczonych stanach miłości” czy „Falach” nieco odczarowały schemat opowiadania o płci pięknej. Spotkanie kobiet, które wypracowały sobie pozycję w polskiej kinematografii obnażyło wiele zakulisowych dramatów. Początkująca reżyserka, która aby móc wystąpić o dotację PISF musi najpierw znaleźć producenta, jest oceniana z góry jako ta słabsza, niepewna w stosunku do swoich męskich rówieśników. Stąd tylko 18% wniosków napływających do PISF w latach 2012-2015 pochodziło od kobiet. Ale nawet pierwsze sukcesy nie powodują, że przy drugim czy trzecim filmie będzie łatwiej. Bo przecież raz mogło się udać przypadkiem. Dlatego reżyserki takie jak Kinga Dębska, autorka „Moich córek krów” mogła dopiero po kilkunastu latach pracy pozwolić sobie na wolność artystyczną, gdy jej mąż zaczął być producentem jej filmów.

Pomimo braku laurów w najważniejszych kategoriach, Gdynia należała wtedy do kobiet. Bo za docenianymi reżyserami w głównej mierze stały kobiety producentki np. Renata Czarnkowska-Listoś i Maria Gołoś odpowiedzialne za sukces „Jestem mordercą”. I to właśnie one ze sceny dawały wyraz niezgody na niesprawiedliwość zawodową. Były to głosy nośne skoro rzecznik PISF, Rafał Jankowskiego ogłosił, że w regulaminie Programu Operacyjnego Produkcja Filmowa znajdzie się od pierwszej sesji 2017 roku zapis zobowiązujący liderów komisji do włączania w jej obrady na prawach członkini komisji przynajmniej jednej kobiety. To dobry krok na początek, ale co jeszcze powinno zostać zmienione?

Na pewno warto by wesprzeć debiutantki. Studio Munka, które od 2008 roku promuje debiutantów, głównie autorów krótkich dokumentów i animacji, to nie wystarczający podmiot takich działań. Być może program stypendialny Polskiego Instytutu Filmowego lub innej branżowej instytucji, który kierowany byłby tylko do kobiet chcących tworzyć pełnometrażowe filmy, poruszyłby temat do przodu. Istotnym postulatem, przez które wiele kobiet jest dyskryminowane, jest ochrona ubezpieczeniowa w trakcie ciąży i urlopu macierzyńskiego. To porażające, że w XXI wieku branża filmowa pozostaje tak zdominowana przez mężczyzn, że nawet nie zakłada podstawowych standardów w przypadku zatrudnienia kobiet! Nie mówiąc już o tym, aby budżet filmu zakładał koszty opieki nad dziećmi kobiet, które uczestniczą w produkcji. Bo przecież to tylko ich problem. Zapewnienie komfortu pracy to wymóg pracodawcy w każdej branży. Typowe polskie cwaniactwo po prawie 30 latach od czasów transformacji wciąż wygrywa. Wygląda na to, że dojrzałość do postawy równego traktowania się, niezależnie od płci, wymaga zmiany pokoleniowej. Zwłaszcza, że odnotowano wzrastający udział studentek i świeżych absolwentek uczelni filmowych – kobiety skorzystały na rewolucji cyfrowej udowadniając, że nie potrzeba siły fizycznej, aby zarządzać produkcją filmową.

Jak myślicie, kiedy równość płci w branżach zdominowanych przez facetów będzie respektowana w Polsce? Czy w ogóle istnieje na to szansa? Które aspekty myślenia i działania należałoby zmienić na początku?

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s